|
Krośnieński Chór Echo w Polskim Radio.
Poświąteczny weekend (27-28 grudnia) był prawdziwym ukoronowaniem obfitującej w wydarzenia, koncerty
i wyjazdy pracy naszego chóru w 2008 roku. Podróżowaliśmy bardzo wiele. Przeglądy i wymiana artystyczna we Vranowie na Słowacji,
Tiszavasvari na Węgrzech, w Sanoku oraz u OO. Franciszkanów w Krośnie, udział w Festiwalach w Ohridzie na Macedonii i w Tarnowie, na rodzimych scenach WDK w Rzeszowie czy RCKP w Krośnie.
Z drugiej strony śpiew, życzenia i ślub, a co za tym idzie zmiana w życiu naszej pani dyrygent – Marioli Waliszko-Rybczak,
a także smutne – odejście do Pana, do chórów anielskich
naszej niezapomnianej koleżanki, Tereni Ziemby, to chyba te najważniejsze, których nie można zapomnieć.
Jednak podsumowaniem tego roku był niewątpliwie wyjazd i śpiew kolęd w czasie coniedzielnej transmisji przez
I program Polskiego Radia, Mszy Świętej w Kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Był to bardzo niewygodny termin, bo przecież długi poświąteczny weekend, spotkania w gronie najbliższych, a w dodatku niedziela, święto Świętej Rodziny. Jednak na odpowiedź nie kazaliśmy zbyt długo czekać i
przy pełnej mobilizacji (zabrakło zaledwie kilku osób) przygotowaliśmy program na oprawę tej pięknej uroczystości.
Pobyt w stolicy rozpoczęliśmy od zwiedzenia Muzeum Powstania Warszawskiego przy ulicy Grzybowskiej,
szczególnego wydarzenia w naszej historii, naszej tożsamości narodowej i polskiego bytu. Dwugodzinny czas był,
jak wyraziła większość jedynie prologiem do tego, aby tu powrócić i bez pośpiechu, samotnie
dokonać ponownego przejścia drogą „warszawskich bohaterów, ich zrywu, ofiary i marzeń o lepszym jutrze”.
Czas wieczoru większość spędziła czysto rekreacyjnie na zwiedzaniu starówki, i pięknie oświetlonych ulic.
Mniejszość w 8-osobowym składzie udała się do Sali Kongresowej na operę „Karmen” w opracowaniu Gorana Bregovica.
Wróciliśmy mocno zawiedzeni poziomem i wykonaniem, które z oryginałem „Carmen” Bizeta nie miało nic wspólnego.
Niedzielny poranek rozpoczął się bardzo wcześnie. Wypoczynek i sen w Domu Zakonnym
Księży Michalitów w podwarszawskich Markach były bardzo krótkie,
gdyż „na galowo” byliśmy już o 6.30, a po śniadaniu wyruszyliśmy do bazyliki Św. Krzyża.
Po próbie, zostaliśmy nieco zaskoczeni przez pana organistę, iż to także my mamy „pociągnąć części stałe”,
ale w głowie każdy miał występ, bo wszak to nasze „Echo” w eterze. I potem sama Msza Święta. Wspaniała akustyka,
ekstra nagłośnienie i homilia – refleksja nad sensem i pięknem życia rodzinnego ks. Piotra Pawlukiewicza.
Nie wypadało myśleć o tremie i nerwach, bo czas był ściśle określony. Wyśpiewaliśmy „Dzisiaj w
Betlejem”, „Christus natus est nobis”, „Zaśnij dziecino”, „Tryumfy” i „Bóg się rodzi”. Potem, po
zakończonej Eucharystii jeszcze wykonaliśmy mały, złożony z 8 kolęd koncert. Odbiór był bardzo ciepły,
zewsząd wiele miłych słów i gratulacji. Nasz solista, Janusz Janczura zbierał raz po raz wyrazy uznania za wykonanie pastorałki „Oj, Maluśki”.
Podobny odzew naszej oprawy Mszy świętej i koncertu był u naszych gospodarzy, Księży Michalitów w Markach.
Powrót do domu był czasem wspólnego humoru, śpiewu, radości i rozmów w małych grupach.
Odczuwaliśmy, że warto było sprawdzić jak „brzmi” nasze Echo w stolicy.
W imieniu wszystkich koleżanek i kolegów – dziękujemy naszemu prezesowi Andrzejowi Wilkowi i pani
dyrygent Marioli Waliszko-Rybczak oraz niezawodnemu Kaziowi Jamrodze (za tyle setek przygotowanych nut) za ten „ciepły”,
choć grudniowy wypad oraz piękny, kolejny rok amatorskiej twórczości rozśpiewanej, chóralnej braci.
Andrzej Bartosik – bas
fot. Marcin Sereda








|